U zbiegu ulic Lutosławskiego i Szymanowskiego powstał niedawno plac zabaw, z różnymi urządzeniami do zabawy dla dzieci, ławkami, oraz wiatą dla spędzających tam czas rodzin. Plac znajduje się niedaleko lasu i dwóch domów. Jak się okazało, ich mieszkańcom to bliskie sąsiedztwo przeszkadza. Nie znamy konkretnych argumentów tych mieszkańców, ale można się domyślać, że chodzi o hałas bawiących się dzieci, które jak wiadomo radośnie i spontanicznie reagują w czasie zabaw, szczególnie na nowych sprzętach. Radość dzieci zawsze cieszy dorosłych, jednak w tym przypadku, okazuje się że jednak nie wszystkich. Jest takie stare przysłowie „Zapomniał wół, jak cielęciem był”. Każdy z nas był dzieckiem i bawił się w podobny sposób, ale czasami się o tym zapomina. Dzieci, poza radością z dzieciństwa, nie mają praw administracyjnych i nie mogą wynająć prawnika, aby bronić radości do zabawy. Dorośli mają takie prawa, ale trudno uwierzyć, żeby je stosowali wobec dzieci. Jednak są zarządzenia odgórne, które w tym przypadku mówią, że plac zabaw należy do tzw. obiektów małej architektury, a według polskiego prawa ich budowa w miejscach publicznych nie wymaga uzyskania pozwolenia.

Nie oznacza to jednak, że można rozpocząć pracę bez załatwienia żadnych formalności, należy bowiem zgłosić właściwemu organowi, że plac zabaw powstanie w danym miejscu. Budowa zgłaszana jest najczęściej staroście, a jedynie w określonych przypadkach, które są zawarte w art. 82 ust. 3, Prawo Budowlane uznaje zgłoszenie rozpoczęcia prac u wojewody. Trudno uwierzyć, aby Urząd Gminy takich zezwoleń nie miał, więc w przypadku drogi prawnej można się spodziewać, że będą napływać skargi do starosty i wojewody. Wierzymy, że ta sprawa zostanie polubownie rozwiązana i dzieci na tym nie ucierpią. Będziemy śledzić tok tej sprawy, bo szkoda, aby taka inwestycja w dobrych intencjach została zlikwidowana.

Redakcja